Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation since 02/02/26 in Posts
-
Od tygodnie dzwonię po róznych fundacjach,proszę błagam o pomoc dla kotków. Zajęło mi to sporo czasu,juz nie mówię o stresie. Ale się udało,jedna z lubelskich fundacji pomoże,zabierze na dt Burcię jedna osoba,druga zabierze Felicjana. Pani obiecała,ze bedzie ze mną cały czas w kontakcie,a to dla mnie jest bardzo ważne. Felicjan musi być zaszczepiony,Burci na razie nie będziemy stresować. Koszt szczepienia 80zł ,do tego dochodzi płatny transport do Lublina, zwrot kosztów za paliwo 100zł Może to nieduzo,ale mam nadzieję,ze zawiezie je jakis kociolub Stefankiem zajmiemy się pózniej,na razie nie ma go,on nie jest wykastrowany,bo pojawił sie pół roku temu. Kotki teraz maja rujki,więc gdzieś się włóczy. Kotki pojadą z karmą,wiadomo fundacje maja braki finasowe.Pozniej trzeba będzie dosłać karmę.10 points
-
Aksamitka, w swoim domu Luna, już na własnych włościach. Akcja była błyskawiczna. Moja córka straciła kotka, który miał 16 lat i zachorował na nadczynność tarczycy. Coś jeszcze musiało go "żreć" bo pojawiło się porażenie łapek i robił pod siebie. Przyszedł czas na rozstanie. W domu jest jeszcze jeden kotek, pies i 2 szynszyle. Przedwczoraj pokazałam córce Lunkę, od razu zaiskrzyło, córkom czyli moim wnuczkom , też się spodobała. Wczoraj postanowiła pojechać po nią. Murka zgodziła się podwieźć kicię do Krakowa i wszystko potoczyło się błyskawicznie. Lunka to niezła kluseczka, na pewno czeka ją odchudzanie. Córka ma mieszkanie ze schodami, więc będzie miała gdzie biegać. Po przyjeździe do domu już jadła i piła. Spała na łóżku 2 godziny, mruczy, dopieszczała się z wnuczką i córką. Na psa trochę fuka. Kot Benio przez 2 godziny chodził po domu i śpiewał. Będzie dobrze.8 points
-
Kochani, może mi ktoś podpowiedzieć jak przenieść wiadomość z WhatsApp na kompa? Jakoś mnie to przerasta...:(. Pytam, bo mam wiadomość od Kasi, którą tu chciałam w całości wstawić. Kasia napisała, że Maurycy pozwala się już nawet troszkę pogłaskać. Nie tylko po szyi, boczkach ale pozwolił sobie dotknąć brzuch. I tu mamy problem... Maurycy ma na podbrzuszu guza, takie jajko, ładnie oddzielone od skóry, wg Kasi łatwe do usunięcia. Ona sugeruje żeby to usunąć i to w miarę szybko , żeby nie rosło i nie podrażniało się o podłoże jak pies będzie leżał. Kasia ma plan, żeby może umówić go do weta ale tak najlepiej żeby ogarnąć wszystko za jednym razem. Czyli nie jeden wyjazd żeby lekarz obejrzał i wtedy umówić operację tylko od razu na operację. Maurycy niedawno był oglądany przez lekarza, miał niezłe wyniki to może ten plan się uda. W każdym razie dałam Kasi zielone światło do rozmów z wetem i dałam zgodę na ewentualną operację. Mam nadzieję, ze się ze mną zgodzicie?7 points
-
6 points
-
5 points
-
U nas w dalszym ciągu bez zmian. Siedzimy na wsi. Śniegi nas zasypały w pewnym momencie. Woda zamarzła. Ale dzielnie daliśmy radę. Kaśka dzielnie sobie radzi. Czasami nawet jeszcze podskakuje i biega. Reksio dalej ją ustawia i warczy. Czyli niby wszystko w normie Reksio miał epizod weterynaryjny, przetoka mu się zrobiła przy odbycie (gruczołek), także jeździliśmy dzielnie do weterynarki. Dobrze, że mam dla Reksia kaganiec, bo bez rąk byłybyśmy obie. To bolesne jest. W maju jedziemy do Krakowa na jakieś trzy tygodnie, będzie obraza znowu i marudzenie. Już się przyzwyczaiły do wolności, wychodzenia "kiedy chcę", a nie na smyczkach po osiedlu tylko.5 points
-
Kolejny cud, kolejny cudowna wiadomość, po tej o adoptowaniu Malinki przez Murkę Aksamitka ma dom I teraz już wiadomo, na kogo tyle czekała5 points
-
5 points
-
5 points
-
5 points
-
Kasia pisze : " maciupeńkie kroczki - maleńkie zmiany, dziś spędził trochę czasu u koleżanki Frei, póki co "utknął" i do siebie nie wraca, stres jest za duży żeby swobodnie chodzić tak jak wszyscy, ale pracujemy nad Maurysiem ..." I później " późnym wieczorem Mauryś wrócił od Frei do swojego pokoiku, ale drzwi ma otwarte, więc może wychodzić, wchodzić do innych psów, kiedy tylko chce...Przestawiłam mu kanapę pod okno, tym samym stoi naprzeciw otwartych drzwi - z tego miejsca ma widok na pokój Frei i generalnie może obserwować wszystko to, co inne psy robią , no i przez okno jak widać też sobie teraz może w każdej chwili popatrzeć " Fajnie że zaczął być ciekawy .5 points
-
Jest jeszcze jedna bardzo dobra wiadomość, dotycząca zamojskich zwierzaków- wczoraj do własnego domu w Zamościu pojechała Selena, suczka znaleziona pod Zamościem w te największe mrozy. Selena zamieszka u rodziny, która 10 lat temu adoptowała od nas z kojca paroletniego pieska. Czaruś odszedł w grudniu 25, a wczoraj jego miejsce zajęła Selena4 points
-
Również wczoraj do swojego nowego domu w Warszawie pojechało rodzeństwo Kalinka i Kajtek, ze stada spod Carrefoura w Zamościu. Ta dwójka przeszła naprawdę długą drogę – od bezdomności na zimnej ulicy, przez długie dni w lecznicy, aż po bezpieczną przystań w domu tymczasowym w Zamościu pod opieką AlaskanM. To właśnie dzięki ogromnej cierpliwości i miłości Asi Kalinka przeszła niesamowitą socjalizację, ucząc się, że ludzka ręka służy do głaskania, a nie do strachu. Znalezienie wspólnego domu dla kociego dwupaku to zawsze ogromne wyzwanie, ale nie chcieliśmy ich rozdzielać – są dla siebie największym wsparciem. Dzisiaj z radością ogłaszamy: udało się!4 points
-
4 points
-
DORA, Ty zmieniasz panu spojrzenie na traktowanie psa. I to jest bezcenne. Pewnie już mu dziękowałaś za Bartusia. Podziękuj mu jeszcze od nas. Niech wie, że więcej osób jest zaangażowanych w los tego psa i docenia jego pomoc. Niech Pan się czuje doceniony. Mogę wpłacić parę złotych na kawę czy słodycze dla niego.4 points
-
4 points
-
Pamiętacie tę wyjątkową parę? W grudniu minęlo 2 lata, odkąd Lucynka i Tuptuś opuścili zamojskie schronisko i wyruszyli w podróż do wspólnego nowego domu Martyny i Jacka. To kolejna rocznica , która udowadnia, że miłość do zwierząt to nie tylko słowa, ale styl życia! U Lucynki i Tuptusia nuda nie istnieje. Ich dom to prawdziwa oaza spokoju, w której harmonijnie współistnieją nie tylko psy, (bo jest jeszcze Kola), koty, ale i... skrzydlaci lokatorzy. Rodzina z wielkim oddaniem opiekuje się rannymi ptakami, dając im szansę na powrót do zdrowia.4 points
-
Dzięki podpowiedzi Onaa udało mi się skopiować wiadomość od Kasi: Hej, wróciłam teraz od Maurycego i mam niedobrą wiadomość ...Wiecie w jakim on fatalnym stanie psychicznym był i nadal mnóstwo przed nami pracy, więc budowanie zaufania i nawiązywanie relacji sprowadzało się do głaskania Maurysia po głowie, grzbiecie i boczkach - krok po kroku coraz częściej, coraz dłużej i po większej powierzchni psa - w tym czasie Maurycy zawsze leżał przyklejony do kanapy, więc nie robiłam nic na siłę, nic coby wywoływało w nim większy strach niż ten, który i tak go paraliżował. I dziś mamy taki dzień, kiedy pozwolił mi na więcej - dał się pogłaskać pod spodem- po brzuchu - i tu jest ta zła wiadomość , ma Maurycy na podbrzuszu guza - takie jajko, ładnie oddzielone od skóry- łatwe do usunięcia i według mnie trzeba by to zrobić w miarę szybko, żeby nie rosło i nie podrażniało się potem przy kontakcie z podłożem. Chciałabym go umówić do weterynarza, tylko szkoda go ciągnąć specjalnie po to żeby go weterynarz zobaczyła i potem drugi raz na zabieg( badania miał robione po przyjeździe, więc nie ma raczej potrzeby powtarzać). Byłabym raczej za tym żeby go od razu umówić na zabieg, bez jeżdżenia dwa razy, żeby zaoszczędzić mu stresu. Dla równowagi z dobrych wiadomości - Maurycy dziś wyszedł poza kojec i w towarzystwie Frei dreptał przed siebie po ogrodzie, w momencie jak zobaczył człowieka uciekł szybkością błyskawicy do domku i ze strachu schował się do kolegi Kazimierza Ogólnie zaczyna być coraz lepiej :)))4 points
-
Dość dawno to było, gdy szkieletek nazwany Wikarym trafił do mnie spod mazurowickiego kościoła.... tak teraz żyje sobie w kocim królestwie mój kochany Atosek I jeszcze Mały w wersji świątecznej oraz lokalna atrakcja w naszych lasach - miałam to szczęście zobaczyć go na żywo, szedł sobie poboczem, zszedł spokojnie do lasu, bez paniki...4 points
-
https://youtu.be/ghVr1AyMUtM?si=EGRAATltDJFH9MkT4 points
-
3 points
-
3 points
-
W poniedziałek Kitka i Chinka będą sterylizowane. Rujkę przeszła też Kitka, a Chinka ma nawrót (wprowadziłam jej dziś Proverę na wstrzymanie). Można więc już pisać w ogłoszeniach, że kotki są po zabiegu Kotki zawiozę na zabieg do Janowa Lubelskiego, do mojego dawnego weta, który stosuje narkozę wziewną i przeprowadza sterylizacje jak nikt inny. Dodatkowo bezdomniaki liczy dużo taniej. Pojedzie też parę kotek z Kociej Wyspy, dzięki czemu przejazd nie będzie obciążeniem. Ja kicie zawiozę, a Kocia Wyspa odbierze3 points
-
Dochód z bazarku wyniósł 472 zł i kwotę tę dopisałam do funduszu weterynaryjnego na stronie 100.3 points
-
3 points
-
3 points